15 sierpnia 2008 roku kupiłem tego netbooka w zasadzie jako przydatny, acz niekonieczny gadżet. Po prostu malutki, lekki komputerek, dzięki któremu mogłem zostać uwolniony od targania dosyć nieporęcznego i stosunkowo ciężkiego Compala FL90. Dodatkowo otworzyły się inne możliwości, jak chociażby zabierania netbooka na uczelnię czy oglądania filmów w autobusie. Od tego czasu Compal stał się typowym DTR-em.
Wcześniej czytałem wiele recenzji, opinii i artykułów porównawczych. Po obejrzeniu i przetestowaniu EeePC 701 od znajomego byłem przekonany, że to nie dla mnie. Klawiatura jest niewygodna, ma zbyt małe przyciski, z trudem się na niej pisze. Ekran jest za mały, to zbyt duży kompromis jak dla mnie. Ilość dostępnego miejsca, nawet z dokładaniem kart SD o sporej pojemności, jest symboliczna. ASUS EeePC 900 był tylko niewiele ciekawszą propozycją. Brak wbudowanego modułu Bluetooth tylko zwiększył moją niechęć. Dodatkowo, choć wygląd takiego komputerka nie ma dla mnie większego znaczenia, to typowy surowy design ASUS-a odrzucał mnie od jego propozycji (a pisze to posiadacz chyba najnudniej wyglądającego notebooka na świecie - FL90). Nie było wtedy jeszcze dostępnych modelów z serii 1000, ale ich jedyną przewagą byłby 6-komorowy akumulator.
MSI Wind U100 wygląda po prostu ładnie. Biały jest ciekawy i przypomina produkty firmy Apple, czarny jest bardzo elegancki. Wybrałem biały, gdyż... wtedy jeszcze był dostępny tylko różowy. Błyszcząca górna część klapy (cała reszta jest na szczęście matowa) nadaje mu trochę "droższego" charakteru niż jest w rzeczywistości. Odciski palców można z niej pięknie ściągać, ale nie są bardzo widoczne i łatwo się ich pozbyć. Obudowa jest solidna, nic nie trzeszczy, zawiasy wyglądają na takie, którym można zaufać i istotnie, pomimo dość brutalnego traktowania nadal utrzymują ekran na zadanej pozycji. Przy maksymalnym odchyleniu netbook lubi się wyłożyć "na plecy" na lekko nierównym podłożu, z pewnością jest to spowodowane płaską konstrukcją zamontowanego 3-komorowego akumulatora. Pierwotnie MSI Wind miał zostać wyposażony w akumulator 6-komorowy, który wystaje z podstawy, przeciwdziałając wywrotkom. Obecnie sprzedawane modele są już dostępne w wersji 6-komorowej. Dostępny jest też akumulator 9-komorowy od innego producenta. Sam akumulator trzeba wysuwać z wyczuciem, inaczej jest ciężko.
Plastik z którego wykonano obudowę jest bardzo przyzwoity, tak samo jak plastik użyty do produkcji klawiatury. Piszę się na niej przyjemnie i bezproblemowo. Powiem tak, jeśli nie korzystacie z polskich liter, to nie zauważycie różnicy. Jeśli korzystacie, to będziecie trafiać w klawisz menu zamiast w prawy Alt przez... w moim przypadku zbyt długi czas. Działa to też w drugą stronę, później musiałem się przestawić na klawiaturę w Compalu. Obecnie przestawiam się automatycznie bez żadnych problemów. Konstrukcja obudowy jest przemyślana, zauważcie chociażby jakie w innych netbookach pozostawione są marginesy po lewej i prawej stronie klawiatury, a jakie w MSI Wind. Dorzućcie do tego fakt, że MSI jest trochę większy od swoich rywali, a macie przepis na pełnoprawny, wygodny sprzęt.
Do ideału brakuje lepszego panelu dotykowego. Jego powierzchnia w dotyku nie różni się niczym od powierzchni wokół, co na początku prowadzi do bezowocnego pocierania obudowy, zamiast obszaru aktywnego. Przycisk, pod którym ukrywają się dwa przyciski myszy na skrajnych położeniach to chyba najgorszy pomysł w całej konstrukcji. Jest zbyt blisko krawędzi, co wyklucza jego używanie w typowych scenariuszach (na brzuchu :] ). Przyciski powinny zostać umieszczone między klawiaturą a panelem dotykowym, osobne, normalne przyciski.
Obok panelu dotykowego znajdują się diody informujące o stanie zasilania modułu Bluetooth, karty WLAN, o tym, czy netbook jest w stanie wstrzymania oraz czy akumulator jest ładowany/rozładowywany. Reszta diód informuje o stanie klawiatury (NumLock, ScrollLock, CapsLock).
Brakuje diody informującej o stanie zasilania wbudowanej kamery (jest tylko dioda informująca o jej włączeniu, tuż obok oka kamery). Jest jeszcze jedno świecidełko na obudowie - gwiazdka na przycisku włącznika zasilania. W trybie ECO (blokada na 800MHz, tylko w Windows, tylko przy zasilaniu z akumulatora) świeci się na zielono. W trybie normalnym świeci się na niebiesko. W trybie Turbo świeci się kolorem bursztynowym.
Czym jest ów tryb Turbo? Wspaniałym wynalazkiem. Najnowszy BIOS (1.09 w trakcie pisania) wprowadza możliwość oficjalnego podkręcania procesora używając kombinacji klawiszy Fn+F10. Są trzy stopnie do ustawienia w BIOS-ie - 8%, 15% oraz 24%. Mój egzemplarz bez problemu działa w trybie 24%, co daje zegar prawie 2GHz ze standardowych 1,6GHz. A to z kolei spora różnica. Materiał HD 720p (wydania seriali o rozmiarze 1,1GB) jest odtwarzany płynnie, wcześniej nie dało się oglądać. Cały system śmiga zdecydowanie szybciej, pracuje się wygodniej. Przyspieszenie o 1/4 za darmo. Co ciekawe, nadal działają tryby cpufreq (ondemand, performance, powersave, conservative) oraz blokady na każdym z 4 poziomów częstotliwości, z małą poprawką na +24% zegara na każdy poziom. Tryb Turbo działa tylko przy zasilaniu z sieci i jest wyłączany automatycznie przy każdej zmianie stanu zasilania (wstrzymanie, hibernacja, wyłączenie) i jest na szczęście niezależny od używanego systemu.
Skoro jesteśmy jeszcze przy przyciskach, to mogę wspomnieć, że wszystkie przyciski funkcyjne działają w Ubuntu 8.10 zgodnie z ich przeznaczeniem (przełączanie monitorów, zasilanie panelu dotykowego, jasność podświetlenia, zasilanie kamery, głośność, wyciszenie, Turbo, zasilanie WLAN/Bluetooth, wstrzymanie systemu) bez żadnego dodatkowej konfiguracji.
Pod spodem znajduje się pięć gumowych nóżek, żeberka wentylacji oraz dwa żałosnej jakości głośniczki. Oprócz tego znajdziemy akumulator i przyciski uwalniające go z zatrzasków. Dla tych, którzy boją się zasłaniać kratki wentylacji, kładąc netbooka np. na kocu, mam dobrą wiadomość. Nawet w trybie Turbo nie udało mi się go przegrzać, a na łóżku leży większość czasu. Lewą stronę obudowy zajmuje wywietrznik (tego akurat nie warto zasłaniać), gniazdo zasilania oraz dwa gniazda USB i zaczep dla blokad Kensington. Po prawej mamy jeszcze jedno gniazdo USB, czytnik kart 3-w-1 (a nie tylko kart SD jak w EeePC), wejście do mikrofonu oraz wyjście na słuchawki. Z mniej używanych gadżetów znajduje się tam wyjście VGA i gniazdo Ethernet. Brakuje tylko slotu na karty SIM w modemie 3G (model U120 będzie takowy modem posiadał), a na port ExpressCard 34 zabrakło już miejsca. Zanim powiecie, że będzie Wam brakować napędu płyt CD/DVD, zastanówcie się dobrze kiedy ostatnio go używaliście...
Zatrzymam się na moment przy gnieździe zasilania i zasilaczu. Dobrze, że całość jest czarna, biały byłby ładny, ale szybko by się wybrudził. Projekt zasilacza i wtyczki jest po prostu głupi. EeePC ma zasilacz wyglądający jak ładowarka do telefonu (zasilacz razem z wtyczką do gniazda w ścianie). MSI ma gruby kabel od ściany do małego, podłużnego zasilacza i cienki kabel od zasilacza do netbooka, zakończony podłużną wtyczką. Why, MSI, why?! Jeśli kogoś interesują parametry zasilacza: 20V, 2A, Delta Electronics.
O klapie i jej przyzwoitych zawiasach już pisałem, warto jeszcze wspomnieć, że zaczep klapy jest magnetyczny. Do otwarcia najlepiej użyć obu rąk, magnesy trzymają mocno. Ekran. Ekran jest bardzo mocną stroną MSI Wind. Jest matowy, bardzo jasny (podświetlany przez LED, nie świetlówkami), ma świetne kąty widoczności na boki, a w górę i dół dobre. Rozdzielczość 1024x600 jest wystarczająca do większości zastosowań, niestety GNOME zakłada, że mamy ekran co najmniej 1024x768, więc część okien się nie mieści przy standardowym układzie z dwoma panelami. Zgłosiłem odpowiednie raporty w bugzilli GNOME, kilka problemów (m.in. z Brasero) zostało już rozwiązanych. Zamontowana kamera jest kiepskiej jakości i nie umywa się do kamery w Compalu, mikrofon jest jeszcze gorszy. Jest chyba kiepsko ekranowany, gdyż antena WLAN biegnąca wokół ekranu wprowadza poważne zakłócenia w jego pracy. O ile kamera jest używalna, to warto zainwestować w osobny mikrofon (szukam takiego na giętkim metalowym pałąku wystającym prosto z gniazda, prosiłbym o namiary jeśli ktoś taki widział w rozsądnej cenie). Kamera działa bez dodatkowych ustawień w Ubuntu 8.10 (sprawdzone w Skype). W wypadku mikrofonu należy przełączyć źródło dźwięku z "Mic" na "Front Mic" w preferencjach dźwięku GNOME. Domyślnie opcja przełączająca jest schowana i trzeba włączyć jej widoczność.
Problematyczny też okazuje się czytnik kart. Z jakiegoś powodu instalator upiera się na umieszczeniu punktu montowania nieistniejącego napędu CDROM w fstab, co z kolei uniemożliwia poprawne zamontowanie kart w czytniku. Tworzymy katalog np. /media/SD, otwieramy /etc/fstab, usuwamy wiersz z napędem CDROM i wstawiamy punkt montowania kart w /media/SD:
/dev/sdb1 /media/SD auto user,auto,exec,rw 0 0
Po tej operacji karty będą się bez problemu montować w systemie. Z problematycznego sprzętu można jeszcze wymienić początkową serię (jest ich spora liczba) netbooków z kartą WLAN Realtek 8187SE. Sterowników w jądrze nie ma, te od Realteka są... kłopotliwe i nie wiadomo jak długo będą obsługiwane. Polecam omijać tę wersję z daleka (patrzeć na naklejkę na spodzie i szukać wersji z kartą Ralink), chyba, że planujecie od razu wymianę na inną kartę (to zwykła karta MiniPCI-Express). Ja wymieniłem swoją na kartę Intel 4965AGN, przy okazji dorzucając dodatkowy gigabajt RAM do standardowo wlutowanego 1GB. Napisałem w tej sprawie e-mail do MSI Polska, który zezwolił na zerwanie plomby w przypadku dorzucenia pamięci (w przypadku serwisowania nakleją nową), jednak np. wymiany dysku można dokonać tylko w serwisie. Przy wszelkich manipulacjach pamiętajcie więc o zachowaniu oryginalnych komponentów. Ich wymiana jest prozaiczna i nic nie stoi na przeszkodzie, by zamontować dysk SSD albo 500GB dysk konwencjonalny.
Jeśli już mowa o dyskach, to trzeba wspomnieć o zbyt agresywnych nastawach ACPI względem parkowania głowic dysku. Parkuje zdecydowanie za często, co może i oszczędza trochę prądu, ale szybko nam dysk wykończy. Otwieramy /etc/hdparm.conf, w ostatnie wolne wiersze wstawiamy:
command_line {
hdparm -B 255 /dev/sda
}
Niestety, po wstrzymaniu i odtworzeniu systemu te ustawienia są ignorowane. Przy okazji, wstrzymanie systemu działa *niezawodnie*. Tak, niezawodnie. Wraca dźwięk, fabrycznie, zero dodatkowych ustawień. Hibernacji nie używam, ale też pewnie działa. Jest jeden problem z wstrzymaniem, który nie dotyczy używanego systemu. W trybie wstrzymania miga dioda wstrzymania, jednocześnie netbook wydaje dźwięk cofającej ciężarówki. Nie żartuję, nie mam najlepszego słuchu, ale w nocy przeszkadza mi to na tyle, że zamiast wstrzymywać, wyłączam go. Wiem, że niektórzy w ogóle tego nie słyszą albo im to zupełnie nie przeszkadza. Mnie natomiast drażni.
Bez obciążenia wentylator w U100 jest bardzo cichy, nie niesłyszalny, ale bardzo cichy. Przy obciążeniu jest głośniej, ale nadal cicho. Dźwięk jest przytłumiony, nie wyje, nie drażni. Z klonami MSI Wind U100 (np. Advent 4211) jest zdecydowanie gorzej i wentylator potrafi hałasować już po kilku dniach od zakupu. Jeśli Wasz MSI hałasuje, to warto go oddać do serwisu.
Bluetooth działa bez problemu, używam z myszką Bluetooth z powodzeniem. W zasadzie oprócz czytnika, ustawień ACPI oraz drobnego problemu z mikrofonem nie ma żadnych kłopotów, pod warunkiem, że nie trafiliśmy na model z kartą WLAN Realteka.
Ubuntu 8.10 działa na MSI Wind dobrze, a nawet bardzo dobrze. Co prawda czuje się trochę tzw. kobylastość niektórych stron pod którymi Firefox się zaczyna uginać po otwarciu bardzo wielu kart na raz, ale na ogólną wydajność nie można narzekać. Z pewnością nie zmieniłem swoich przyzwyczajeń ze względu na jakieś braki w porównaniu z dorosłym laptopem (z Core 2 Duo 2,2GHz). Gajim, Firefox, Deluge, XChat, Skype, Rhythmbox, kilka terminali, jakiś gedit, odpalę film w Totemie - nie ma problemu. Dysk ma 8MB cache, 5400 obrotów na minutę, więc nie ogranicza wydajności. Efekty wizualne można mieć cały czas włączone, nie przeszkadzają. Wydajność 3D w grach nie powala, ale nikt się po Intelu GMA950 cudów nie spodziewał. Szkoda tylko, że akumulator trzyma tak krótko. Nie mam tutaj żadnych twardych statystyk, ale osiągnięcie 2h z włączonym WLAN i Bluetooth raczej nie jest możliwe. Oglądałem kiedyś film (zwykły DVDrip, nie HD) w autobusie z wyłączonym wszystkim co się da (panel dotykowy, kamera, WLAN, Bluetooth, podświetlenie na 50%), akumulator padł po około 2 godzinach (Ubuntu 8.04). Dołączony Windows XP SP3 trochę lepiej zarządza energią, Vista również (może nawet i lepiej niż XP). Co nie zmienia faktu, że nawet czas na poziomie 2,5h w trybie czytelnika nie jest satysfakcjonujący. Rozwiązaniem może być 6- lub nawet 9-komorowy akumulator, co z kolei spowoduje jego wystawanie poza obrys podstawy. Coś za coś, pięknie to może nie wygląda, ale 6-7 godzin na akumulatorze? Ja bym się pod tym podpisał.
Podsumowując, MSI Wind U100 to kawał dobrego, dobrze zaprojektowanego sprzętu, przyjaznego Ubuntu. Polecam wersję z 6-komorowym akumulatorem i kartą WLAN Ralink, czyli chyba wszystkie nowe egzemplarze obecnie na rynku.